miś na miarę naszych możliwości

Do spółki Igrzyska Europejskie wkraczają inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli. Chcą sprawdzić, czy organizacja zawodów przebiegła prawidłowo, a ogromne środki przeznaczone na imprezę zostały wydane 'gospodarnie'. Z naszych ustaleń wynika, że choć igrzyska zakończyły się ponad 2,5 miesiąca temu, spółka nadal zatrudnia niemal 100 osób, a ich przeciętne “@emem_pl @MarzenaPaczuska @katarynaaa @MajewskiMichal to jest Miś na miarę naszych możliwości za grubą kasę” Pakiet, który ma przeciwdziałać gospodarczym skutkom pandemii koronawirusa, z pewnością nie jest doskonały. Obawiam się, że to taki „miś na miarę naszych możliwości”. Pandemia pokazała wyraźnie, że świat nie był przygotowany na taki kryzys, w takiej skali. To dotyczy nie tylko Polski ale i krajów lepiej rozwiniętych. To jest miś na miarę naszych możliwości. 0. 4pietrowydrapaczchmur. Dobry pomysł nie jest zły. 0. Mor. Więcej zaśmiecania! W imię "sztuki"! 0. Zaloguj si Wojsko litewskie jest gotowe na wszelkie wyzwania - Gitanas Nauseda. Menu Tomasz URYNOWICZ: Igrzyska na miarę naszych możliwości. Tematy. Polska. 100 idei dla nomor luar negeri gratis untuk telegram tanpa aplikasi. autor wpisu: Autor | komentarzy (20) Na terenie Gminy Poświętne są trzy szkoły podstawowe. Żadna z nich nie ma nowoczesnego boiska wielofunkcyjnego, o bieżni 200m. nie wspominając. Za to będzie zjeżdżalnia igielitowa w... Studziannie. – Wiesz co robi ta zjeżdżalnia? Ona odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa Gminy Poświętne. To jest zjeżdżalnia na skalę naszych możliwości – Ogromne wsparcie jakie otrzymaliśmy od Zarządu Samorządu Województwa Łódzkiego było impulsem do kontynuacji działań związanych z dokończeniem modernizacji pozostałej infrastruktury sportowej dla naszych uczniów. Będę czynił starania, aby w następnym roku szkolnym nasze dzieci i młodzież ćwiczyła już na nowoczesnych boiskach, w warunkach na miarę XXI wieku – zapewniał Michał Franas – Wójt Gminy Poświętne we wrześniu 2018 r. w artykule dotyczącym budowy boiska przy szkole w Poświętnem. We wrześniu bieżącego roku będziemy obchodzić jubileusz czterolecia tej obietnicy. O obietnicach Włodarza, a nawet o wizualizacjach tych obietnic można przeczytać w artykule pt. Tak będą wyglądać boiska po remoncie przy Szkole Podstawowej w Gminie Poświętne. W tym tygodniu Sejmik Województwa Łódzkiego podjął uchwałę o rozdysponowaniu pieniędzy w ramach programu „Infrastruktura sportowa plus”, o czym pisaliśmy w artykule pt. Sejmik przyznał dotacje na obiekty sportowe w Powiecie Opoczyńskim. Pieniądze z programu dostały cztery samorządy z terenu Powiatu Opoczyńskiego, z czego trzy postawiły na bieżące potrzeby: remont hali sportowej (Powiat Opoczyński), remont boisk przyszkolnych (Mniszków i Paradyż). Na tym polu zdroworozsądkowego podejścia postanowił wyróżnić się Michał Franas, który będzie budował… zjeżdżalnie igielitową, bo w Gminie Poświętne obiekty sportowe są już na tak wysokim i nowoczesnym poziomie, że Włodarzowi kończą się pomysły na pozyskiwanie kolejnych środków, które przecież są do podjęcia z sejmikowego stołu. W końcu od obietnic Michała Franasa z 2018 r. minęło już prawie 4 lat i liczba przeprowadzonych inwestycji w infrastrukturę sportową przyprawia o zawrót głowy. Aby zobaczyć jak bardzo Michał Franas jest oryginalny w swoim pomyśle wystarczy spojrzeć na listę dotacji, gdzie na 75 pozycji drugiej takiej samej się nie znajdzie. Wszyscy postawili na budowę, przebudowę, remont, modernizację obiektów sportowych. Pełna lista dostępna jest TUTAJ. Z resztą, to nie pierwszy oryginalny pomysł Włodarza. We wrześniu 2019 r., a więc w trakcie kampanii wyborczej ogłosił pomysł budowy przystanku kolejowego, który miał swoim rozmachem przyćmić wszystko co do tej pory wiedzieliśmy. Pisaliśmy o tym w artykule pt. Zawsze jest powód do użycia noża, Poświętne żąda dostępu do morza! Po trzech latach prace są pewnie bardzo zawansowane, ale ściśle strzeżone, więc…. cicho sza. Poczekamy na uroczyste otwarcie. Wróćmy jednak do bieżącego projektu. Pozyskana kwotą na ten pomysł to duża kwotą. 100 000 zł. w biednej gminie piechotą nie chodzi i liczy się każdy pozyskany grosz. Pytanie tylko – nie do Włodarza, ale do Radnych – czy nie ma większych potrzeb w zakresie kultury fizycznej w Gminie Poświętne? Czy zjeżdżalnia igielitowa przyda się dzieciom ze szkoły w Dębie? Będą przyjeżdżać na wycieczki, aby pozjeżdżać ze „stoku” studziańskiego? Nowoczesnego boiska nie ma w gminie żadnego. Małe boisko, które powstało przy szkole podstawowej w Poświętnem w 2018 r. do dziś nie zostało ogrodzone. Mimo, że są na nim wytoczone linie do gry w tenisa ziemnego to grać się nie da, bo ktokolwiek był w życiu na korcie ten wie, że przy prędkościach z jakimi uderzane są piłki tenisowe gra na boisku bez ogrodzenia mija się z celem. Więcej czasu spędza się na chodzeniu za piłką niż na grze. Czym różnią się dzieci i młodzież z Gminy Poświętne od innych, że do dziś nie doczekały się chociaż jednego boiska ze sztuczną nawierzchnią? Albo chociaż jedn Website Sylwia Jurgiel | Utworzono: 2014-03-27 15:10 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12 A|A|A Wrocław opublikował pełną listę projektów zgłoszonych do finansowania z budżetu obywatelskiego. Wśród ponad 450 wniosków znaleźliśmy jedną perełkę. Grupa mieszkańców proponuje, by na skwerze na placu Dominikańskim zbudowany został Miś "zwrócony w stronę wschodnią". Z projektu zgłoszonego do biura rady miejskiej wynika, że realizacja pomnika ma być "znakiem pamięci o zasługach polskich filmowców, zwłaszcza wybitnych, a do takich należy bez wątpienia Stanisław Bareja. Słomiany Miś to bohater jednego z jego filmów obrazujących absurdy PRL-u. Wnioskodawcy postulują, by budowa Misia objęła: budowę stelażu a potem wypełnienie go słomą oraz wykonanie oczu i "innych, pomniejszych części". Miś nie wymagałby podłączenia do żadnej instalacji ani nie narusza urządzeń podziemnych. Wartość propozycji 30 tys. zł. Wrocławianie podkreślają jeszcze, że podobny projekt został zrealizowany w Warszawie, ale Miś w stolicy Dolnego Śląska ma być większy, co najmniej 12-stometrowy. Z uzasadnienia wynika jeszcze, że taki pomnik stałby się niewątpliwą atrakcją turystyczną Wrocławia. REKLAMA Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest Miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo. Port w Kołobrzegu, niewielki, ale dobrze położony, nie stał się trzecim dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem portowym w Polsce. Chociaż obiecywano to przez przynajmniej 20 lat PRL, a i później niektórzy mieli wielkie ambicje. Ostatnio nawet promy na Bornholm kursują z Kołobrzegu rzadko i tylko w sezonie wakacyjnym. Jednak fiasko uczynienia z Kołobrzegu portu większego niż tylko rybacki nie przekonało posłów obecnej kadencji. Za podjęciem kontrowersyjnej decyzji o przekopie Mierzei Wiślanej głosowało 401 posłów, przeciw było 9, a 18 się wstrzymało. Z ubolewaniem należy zauważyć, że do pisowskiego szaleństwa zagrania Rosji na nosie dołączyła się prawie cała opozycja. Przypuszczenia, że port w Elblągu stanie się często odwiedzanym ośrodkiem portowym na Bałtyku nie są poparte żadną sensowną analizą zysków i strat. Inwestycja ma kosztować 880 mln zł z budżetu państwa. Obecnie port w Elblągu jest odbiorcą towarów głównie z Kaliningradu i z dużym prawdopodobieństwem tak pozostanie, a do tego nie jest potrzebny przekop Mierzei. Do Elbląga i tak nie wpłyną duże statki, bo maksymalne zanurzenie nie będzie mogło przekraczać 4 metrów. Jednym słowem port dla morskich fiatów 126p. Oznacza to ograniczenie portu do lokalnego bałtyckiego handlu, który nie jest aż tak wielki. Tuż pod bokiem znajduje się Gdańsk i Gdynia. Statki z Morza Północnego za to mają bliżej do Szczecina. Pisowski poseł sprawozdawca mówił o względach bezpieczeństwa w regionie, co jest swoistym kuriozum, bo kompletnie nie wiadomo w czym pod tym względem miałby pomóc przekop. Argument o przydatności portu w Elblągu dla Białorusi i Ukrainy jest równie kuriozalny. Dziś można się spodziewać, że inwestycje związane z ewentualnym rozwojem portu elbląskiego będą kosztować w sumie grubo ponad miliard, a jedyne co dziś staje się pewne, to straty turystyczne dla Krynicy Morskiej. Trudno tam będzie dojechać, a zniszczenia środowiskowe mogą zniechęcić turystów. Nikt nie przeprowadził dokładnych badań wskazujących na możliwe straty ekologiczne, które będą nieodwracalne. Niektórzy fachowcy twierdzą, że kanał będzie bez przerwy zasypywany i jego utrzymanie będzie na co dzień kosztować ogromne kwoty. Warto dodać, że dla PiS przekop Mierzei jest imperatywem ideologicznym, ponieważ Rosja ogranicza ruch w Zalewie Wiślanym (obecnie musi odbywać się na wodach terytorialnych Rosji) w trosce o konkurencyjność Kaliningradu. #DobraZmianagłupotaMierzeja WiślanaPiSprzekopREKLAMA Prezentacja „Strategicznej koncepcji bezpieczeństwa morskiego RP", którą firmuje BBN, a zaakceptował prezydent Andrzej Duda, najwyraźniej do tej imperialnej wizji nawiązuje. Zgodnie z jej założeniami strefa strategicznych, morskich interesów Polski to nie tylko Bałtyk, co oczywiste, ale także Morze Północne, Śródziemne, część Oceanu Atlantyckiego, Morze Czarne, a nawet Arktyka! Stosownie do tego nasza marynarka wojenna ma być zdolna do „projekcji siły o zasięgu globalnym", a jej moc ma być porównywalna z siłami Kanady, Australii czy Norwegii. I oczywiście można by dać się ponieść takiej „projekcji siły", gdyby nie dwa proste pytania: po pierwsze, po co, po drugie, za co. Oczywiście nasza flota pilnie potrzebuje modernizacji, średni wiek naszych 39 okrętów bojowych to 30 lat, choć w tym przypadku nawet nie wiek się liczy, tylko ich zdolności operacyjne i poziom uzbrojenia, odstający od współczesnych potrzeb. Tyle że dla bezpieczeństwa morskiego Polski kluczowy jest Bałtyk i cieśniny duńskie. A to akwen specyficzny, płytki, wymagający szybkich korwet, małych okrętów rakietowych, niszczycieli min i stosownych okrętów podwodnych. Tymczasem BBN widzi tu potężniejsze fregaty z powiewającą dumnie na rufie biało-czerwoną banderą. Co więcej, z mniejszymi jednostkami znacznie lepiej poradzą sobie polskie stocznie, które powinny być beneficjentem programu modernizacyjnego. Historia niesławnej korwety Gawron, która ostatecznie zmieniła się po kilkunastu latach budowy w patrolowiec Ślązak, najlepiej pokazuje, że obawy są uzasadnione, tym bardziej że i budżet tego projektu w tym czasie został znacząco przekroczony. I tu dochodzimy do kwestii pieniędzy, które powinny być wydawane w sposób racjonalny. Inaczej powstanie „miś na miarę naszych możliwości". A tego raczej wolelibyśmy uniknąć. "Miś" to niewątpliwie film kultowy, z którego śmieją się już całe pokolenia. Przez wielu został uznany najlepszą polską komedią wszech czasów. Czy rzeczywiście jest on tak dobry? Wczoraj po raz kolejny go obejrzałem i postaram się odpowiedzieć na to pytanie. "Miś" opowiada historię Ryszarda Ochódzkiego – prezesa klubu sportowego Tęcza, który wyjeżdża do Londynu w celu pobrania pieniędzy z jednego z tamtejszych banków. Nie jest to jednak takie proste, bo żona wyrwała mu z paszportu kilka kartek. Teraz wymyśla sprytny plan, by zdążyć przed nią. To tyle jeśli chodzi o fabułę, cała ta historia służy jednak tak naprawdę temu, by pokazać absurdy PRL-u. I tu można zadać sobie pytanie: czy współczesna młodzież może się śmiać z filmu ukazującego rzeczywistość w latach 70.? Wydaje się, że może nawet bardziej, bo dla naszego pokolenia rzeczy, które są ukazane w filmie są czymś bardzo niezwykłym. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia jest stanie w kolejkach właściwie za niczym ("ustawcie tutaj kolejkę, żeby było jakieś życie na osiedlu"), brak wody ("myślałem, że to mój synowiec z przyjacielem z Żoliborza, bo tam wody nie mają"), czy robienie z ludzi idiotów wprowadzając "nową świecką tradycję" (dzień pieszego pasażera). A już kompletnym nieporozumieniem jest podawanie nie tego co klient chce, tylko to co akurat jest na stanie albo co sobie wymyśli personel jak dwie wuzetki i dwie kawy albo puree z dżemem. I tak można wymieniać i wymieniać zastanawiając się np., dlaczego w kiosku ruchu sprzedawano mięso. Ten system naprawdę stał na głowie. Gdybyśmy żyli w tamtych czasach, pewnie w wielu sytuacjach nie byłoby nam do śmiechu, ale patrząc na to jedynie z perspektywy ekranu możemy się naprawdę ubawić. Brawa dla twórców za ukazanie życia ówczesnych Polaków w tak żartobliwym tonie. Jednym z moich ulubionych momentów jest ten, w którym matka pewnego mężczyzny wylatuje za granicę. Mężczyzna ten, chcąc pożegnać mamę, nie zostaje wpuszczony na lotnisko bez biletu. Może za to pożegnać ją z tarasu widokowego. Tyle że najbliższy czynny taras widokowy znajduje się we Wrocławiu, podczas gdy oboje są na lotnisku w Warszawie. Natomiast cała historia zwieńczona jest pięknym i wcale nie humorystycznym morałem. Jednak w tym filmie nie tylko absurdy PRL-u możemy czerpać garściami. Mamy tutaj bowiem też bogactwo dialogów, które są zresztą z nimi powiązane. Dialogi to właśnie moim zdaniem największa siła filmu. Całkiem możliwe, że wiele kolejnych polskich komedii, także tych bardziej współczesnych nam brało przykład z filmu Barei, gdzie również humor został zbudowany na dobrych dialogach. Tutaj polegają one na logice, czy wiedzy mieszkańców Rzeczpospolitej Ludowej. O "Gdzie mi z tymi włosami, tutaj jest kiosk ruchu, ja tu mięso mam" już wspominałem, ale mamy też takie klasyki jak "wyngiel je we wiosce, bydzie wojna przed wojną też był" oraz dwie rozmowy o tradycji: "tradycja to jest coś ekstra, ekstradycja" i "tradycja to coś takiego, że jakby zabrali nam furę, to muszą nam oddać samolot. – A furę? – No furę też". O cytatach z tego filmu można by napisać bardzo grubą książkę. Możliwe, że ktoś nawet już to zrobił. Ja na koniec chciałbym tylko przytoczyć mój ulubiony: "-Nie mogę wysłać tej depeszy. Nie ma takiego miasta Londyn. Jest Lądek, Lądek Zdrój. – Ale Londyn, takie miasto w Anglii. – To co mi pan nic nie mówi?". Nie możemy też zapomnieć o aktorach. Główną gwiazdą jest oczywiście Stanisław Tym. Aktor bowiem nie tylko wcielił się w główną rolę Ryszarda Ochódzkiego, ale także jego sobowtóra Stanisława Palucha (jest także autorem kilku dialogów, więc ma naprawdę spore zasługi w sukcesie "Misia"). Trzeba przyznać, że w obu wywiązał się znakomicie. Jako prezes klubu Tęcza cały czas kombinuje, by zdobyć pieniądze z Londynu, z kolei jako Paluch jest raczej zwykłym, prostym woźnicą, który wozi węgiel. Jego jednym z popisowych numerów to dawanie prezentów: kiełbasy podwawelskiej na lotnisku, czy kamyka, który znalazł na ulicy ze słowami: "panie Janie kochany, to kamyk dla pana z Jeleniej Góry. Yyy, z Jasnej Góry. Pan wie kto po nim stąpał". Z kolei jako Paluch najbardziej podobała mi się odpowiedź: "możliwe, że mam ładne włosy, ale ich nie widzę" oraz sytuacja, gdy myślał, że ktoś przyszedł z lustrem. Poza Tymem mamy też całą plejadę polskich aktorów jak: Bronisław Pawlik jako Stuwała, "węglarz" Marek Siudym, Paweł Wawrzecki w roli piosenkarza, czy wreszcie Krzysztof Kowalewski, czyli filmowy reżyser, chociaż mnie osobiście bardziej do gustu przypadł jego reżyser, czyli Jerzy Bończak. Nie możemy też zapominać o trenerze pierwszej klasy Wacławie Jarząbku, który codziennie wyśpiewuje hymn na cześć prezesa, no chyba, że jest chory. Trzeba tutaj również wspomnieć, o Tadeuszu Bartkowiaku, który wcielił się w rolę wesołego Romka. Być może kwestii do powiedzenia (a właściwie zaśpiewania) nie miał zbyt wiele, ale w rolę wczuł się świetnie i przeszedł również na stałe do historii polskiej komedii. Z ról żeńskich ani była, ani obecna kobieta Ochódzkiego (w tych rolach Barbara Burska oraz Christine Paul-Podlasky) nie zrobiły na mnie wrażenia, dlatego wyróżniłbym dwie sprzątaczki, które opowiadają sobie nawzajem, jak to prezes nie zapłacił za szklankę. Ciekawostką jest, że w filmie zagrał także reżyser, czyli Stanisław Bareja jako pan Jan. Wszyscy oni, a także jeszcze kilku nie wymienionych przeze mnie spisali się bez zarzutu, mistrzowsko wpisując się w tę legendarną komedię. Jak widać, film bawi nawet po blisko 30 latach od swojej premiery. Ukazanie komunistycznej rzeczywistości w nie do końca krzywym zwierciadle, ale z humorem, z doskonale dobranymi znanymi aktorami i mnogość dialogów sprawiają, że ten film to istotnie jedna z najlepszych komedii i prawdopodobnie będzie ona bawić przez kolejne 30, a może i więcej lat. Pozycja obowiązkowa dla użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (28 głosów).

miś na miarę naszych możliwości